Milion sposobów na rozwój mózgu dziecka.

Być może nie będzie to odkrywcze, ale piękna pogoda nie sprzyja literackiej kreatywności i logice myślenia. Zmuszę się więc dziś wyłącznie do jednej, mądrej konkluzji – zostawię ją jednak na sam koniec, by pozostawić dobre wrażenie;)

W internecie viralowo porusza się ogrom filmików przedstawiających dzieci w śmiesznych sytuacjach, pozach i konfrontacjach.

Na przykład takie:

baby

Filmik powyżej, to tylko taki letni bonus specjalnie dla Was:)
O czym dzisiaj będziemy rozprawiać, jest to filmik znaleziony ja YouTube, przedstawiający reakcje dzieci na smak cytryny. Od razu uprzedzam, w internecie znajdziecie tysiące tego rodzaju filmików, jeśli więc tylko chcecie, możecie cały dzień spędzić tylko zapoznawaniu się z nimi.

Zobaczcie, jak faktycznie bobasy reagują, i póki co sami zastanówcie się co to może oznaczać dla nas jako dorosłych?


http://www.youtube.com/watch?v=Qr_2sDLfll0

Dzieci jak widać, są nie tylko skwaszone, jak to bywa po cytrynie, ale przede wszystkim są po prostu szczerze zaskoczone. Zaskoczone, że to co włożyły do buzi, ma smak tak bardzo różny od tego co jadły do tej pory, przez caaałe swoje długie życie.

Pojawiło się już na tym blogu kilka wpisów, jak to nowe czynności wzmacniają strukturę mózgu i sprawiają że jesteśmy inteligentniejsi. Jedzenie, jest więc świetną okazją, by wzbogacić doznania życiowe dziecka, pobudzić ich ciekawość świata, i wrażliwość ta to, jak świat jest wielki i niepoznany.

Mamy do dyspozycji znacznie więcej artefaktów niż sama cytryna. Na świecie jest milion różnych smaków, których większość z nas – dorosłych nigdy nie posmakowała. Dziś więc nawołuję Was, abyście nie poprzestawali na schabowym w niedzielę i rybie w piątek, do tego kopytka, pierogi i mizeria.
Dajmy dzieciom możliwość rozwoju mózgu na każdym, absolutnie każdym kroku, tym bardziej, że nie kosztuje nas to wiele energii. Nie twierdzę bowiem, że dziś na obiad powinna być kaczka w pomarańczach – chodzi raczej o popularne wśród rodziców „zaniechanie” typu ‚a nie dam mu/jej tego, bo przecież ma swoją pyszną marchewkową kaszkę którą tak lubi’ albo ‚oj kiełbasę będziesz dawał dziecku, tyle tam przypraw’ etc.
Kawałek kiełbasy, jajka, cytryny, granata, miętowej czekoladki, ogórka kiszonego – wszystko to dziecka nie zabije, a wyłącznie uwrażliwi i rozwinie.

A więc, idźcie i jedzcie! Tylko nie na chodziku, bo jak wiadomo szkodzi on mózgowi!