Zalety domowej biblioteki

Jakie istnieją niedrogie, a skuteczne bodźce wpływające na poziom nauki, pomagający dzieciom i młodzieży w osiąganiu edukacyjnego sukcesu? Dotychczas uważano, że najważniejszym czynnikiem sprzyjającym jest posiadanie wykształconych rodziców. Owszem, też. Ale jest coś lepszego!

Jak się  okazuje, o wiele bardziej istotnym czynnikiem jest posiadanie w domu dużej ilości książek. Na przykład takich 🙂 Co, nie da się ukryć, jedno z drugim się wiąże. Bo jak masz wykształconych rodziców, to pewnie mają w domu jakieś książki:) Odwiedziwszy trochę domów, da się zauważyć prawidłowość: w domach wykształconych, a już na pewno bogatych ludzi, jest mnóstwo książek. I są one w użytku;)

Badania wskazują jasno. Musisz mieć w domu książki.

Mariah Evans prowadziła przez 20 lat badania, dotyczące znalezienia najlepszych, ale jednocześnie niedrogich bodźców, które wpływałyby na poziom edukacji dzieci. Dotychczas za taki czynnik uważano wykształcenie rodziców – owszem, ma ono wyraźny wpływ. Jednak posiadanie dużej ilości książek w domu, może okazać się mieć jeszcze większy wpływ na nasze pociechy. Nie dalej jak kilka tygodni temu, odbyłam długą konwersację na temat posiadania książek w domu. O ile zgodziliśmy się z rozmówcą co do oczywistego pozytywnego wpływu jakie niosą książki, tak nie mogliśmy znaleźć wspólnej płaszczyzny, by ustalić czy zastępnik książek (np. pięć komputerów z dostępem do internetu) mógłby być lepszy. Oczywiście wszystkich zachęcam do dyskusji, ja jednak pozwolę sobie przejść do wyników badań.

Dzieci bez książek.

Jeśli Twoje dziecko wychowuje się w domu pozbawionym książek, statystycznie jego edukacja będzie wyglądała tak samo, jak dziecka, którego rodzice nie posiadają wykształcenia. Przejdźmy  do kolejnej skrajności. Twoja biblioteka liczy 500 książek (choć osobiście znam ludzi, dla których nie jest to wielki wyczyn). W tym wypadku wychowujesz dziecko porównywalnie do rodziców, którzy oboje posiadają wykształcenie uniwersyteckie. Jak mówi Evans, wychowywanie dziecka wśród książek okazuje się być dwa razy bardziej istotne, niż wykształcenie ojca. Dla zainteresowanych, szczegółowe wyniki badań opublikowane zostały w czasopiśmie „Research in Social Stratification and Mobility”. Ale przestrzegam. Nie wystarczy „mieć” na półce 1000 książek. Nie wystarczy nawet czytać dzieciom tych książek. Przykład idzie z góry więc rodzice muszą czytać te książki a dzieci muszą rodziców na tej czynności przyłapywać:)

 

Wniosek: Z myślą o naszych dzieciach, kupujemy i czytamy książki.

 

źródło: kopalniawiedzy.pl