Wadliwy model nauczania

Model nauczania jest niezmienny od lat. Rzeczywistość się zmienia. Świat idzie do przodu. Jeśli w czasach rozwoju jeden element nie nadąża za drugim, możemy spodziewać się wkrótce wielkiej rozpierduchy. Dlaczego przeczytasz również tutaj.

Model obecny polega na traktowaniu wiedzy, jako przyrastającego zbioru informacji. I wszystko byłoby w porządku gdyby zasoby informacji były ograniczone rozmiarowo, stabilne i słabo dostępne.

A dziś? W czasach „Wujka Google” i „Cioci Wikipedii” potrzebujemy modelu kształcenia, w którym wiedza to nic innego jak zbiór procedur radzenia sobie z rzeczywistością informacyjną.
 

Niszczycielski ogrom wiedzy

Współczesny, nie tylko młody, człowiek, zalewany jest nieustannie strumieniami nieograniczonymi niczym informacji. Jest skazany na ich odbiór, są wszędzie. Musimy nauczyć się dokonywać ich selekcji, oceny i wyboru – w przeciwnym wypadku, grozi nam (świat paradoksów) niedoinformowanie. Możemy bowiem zostać bezradni wobec wiedzy, której nie potrzebujemy a której nie potrafiliśmy wyselekcjonować krytycznie z informacji sprzecznych, często manipulacyjnych i po prostu niepotrzebnych.
Oczywiście Polska poszukuje nieustannie nowej dydaktyki. Bezskutecznie, bo pomija jeden ale jak fundamentalny fakt. Nie potrzebujemy nowych metod przekazywania tej samej wiedzy, ale REDEFINICJI wiedzy.

Podejmowane są więc próby nauczania tego samego ale w sposób bardziej atrakcyjny. Dochodzi nawet do absurdów i popadania w skrajność, przeceniając naukę przez zabawę. Przecież nie o to chodzi żeby dziecko się świetnie, bezstresowo bawiło w szkole tylko żeby faktycznie mogło się nauczyć czegoś POŻYTECZNEGO.

Wiecie co mnie boli. Że w szkole oducza się dzieci myślenia.

Przekazywanie wiedzy w polskich szkołach polega na: wypełniania standardowych ćwiczeń, utrwalaniu definicji, wykładu nauczyciela i sprowadzania wszystkiego do utartych interpretacji.
Dzieci nie mają możliwości zbadania jakiegoś procesu, by dojść do własnych wniosków, nie ma możliwości rozwijania procesu rozumowania.

Może trzeba byłoby napisać jakieś pismo do panów i pań w Warszawce?

Jedno jest pewne. Model jest wadliwy. Możliwości natomiast kilka:
– zmienić system (hard one)
– zlikwidować system (harder one)
– douczać dzieci w domu, wpajając właściwe wartości i pielęgnując odpowiedni tok myślenia, do czego namawiam serdecznie każdego rodzica.

 

 

źródło: „Dokąd zmierza polska szkoła?” Wyd. Akademickie Żak