TV jako niania – szkodzi?

Przestrzegałam już przed chodzikiem. Dlatego z dzisiejszego artykułu dowiecie się: czy oglądanie TV przez najmłodsze dzieci, wpływa na rozwój mowy, czy może go hamuje? A co ze specjalnymi programami edukacyjnymi, pomagają?

Niemal w każdym polskim domu znajduje się telewizor. Któż z nas, nie posadził dziecka na wprost cartoon network czy disney channel, by mieć chwilę oddechu, podgrzać zupę albo odebrać telefon? Najwyższy czas dowiedzieć się, co właściwie robimy i jakich konsekwencji możemy się spodziewać.

Mamy dobre chęci.

W 2007 roku (oczywiście w USA, a gdzieżby indziej badali wpływ  TV) starano się dociec czy rodzice faktycznie wykorzystują telewizor jako darmową (chyba, że ktoś płaci abonament radiowo telewizyjny) nianię. Okazało się, że owszem, dzieci z rodzin ankietowanych spędzały nawet do…

20 godzin tygodniowo na oglądaniu bajek!
Wielu spośród tych rodziców, zastrzegało że świadomie sadzają dziecko przed TV ponieważ wydali sporo pieniędzy na DVD edukacyjne wspierające rozwój mowy u niemowląt, jak też zdolność do przyswajania języków obcych. I oczywiście – mieli dobre chęci, niestety nie tędy droga, bowiem…

Okazało się…

Naukowcy zaalarmowani wynikami postanowili tym razem zbadać zależność, pomiędzy czasem spędzanym przed TV a liczbą wypowiadanych słów (zainteresowanych odsyłam do zapoznania się z całym przebiegiem eksperymentu, źródło publikacji na dole). Wyniki wskazywały jasno.

Jedna godzina przed telewizorem to 6-8 słów mniej.

Dlaczego tak się dzieje?

Programy edukacyjne lub bajki, przeważnie zawierają animacje i postacie rysunkowe. Mózg bobasa częściowo ignoruje docierające do niego dźwięki na rzecz obrazu, bowiem na tym etapie nie postrzega tego jako dwa współgrające ze sobą elementy. Ucząc się mówić, dziecko stara się rozpoznawać fonemy (reprezentowane przez głoski, najmniejsze funkcjonalne elementy systemu językowego), poprzez słuch ale też wzrok. Znacznie łatwiej nauczyć się brzmienia danej głoski czy słowa, jeśli widzimy gardło i usta wydającego dźwięki. I tu o dziwo okazuje się, że z dwojga złego, na dziecko lepiej wpływają seriale czy wiadomości, bowiem tam zdarzają się zbliżenia na ludzi wypowiadających dane frazy.

Bezsprzecznie jednak najlepiej wpływa rozmowa „face to face”. Jak już ograniczymy dziecku czas spędzony przed telewizorem, zacznijmy więc do niego mówić. Nie gwarantuję, że bombardowanie słowami przyspieszy rozwój mowy, ale znam inny trik dający taką gwarancję – ale o tym w następnym artykule:)

 

 

źródło: Rewolucja w wychowaniu. Bronson, Merryman