Szkoła nie uczy czytać

Umiejętności czytania nie sposób przecenić, w dzisiejszych czasach jest to zdecydowanie kluczowa kompetencja. Każda szkoła powinna uczyć czytać w ramach swoich podstawowych obowiązków.

Tyle teorii. W praktyce jesteśmy zagrożeni analfabetyzmem wtórnym i funkcjonalnym.

A dokładniej:

– analfabetyzm wtórny występuje gdy zdobyta raz umiejętność czytania zanika, ze względu na brak treningu

– analfabetyzm funkcjonalny występuje gdy owszem czytać potrafimy, ale mechanicznie i bez zrozumienia.

Bardzo łatwo wyjąć system edukacji spod odpowiedzialności za analfabetyzm wtórny – nie chciał, nie czytał, ale my go przecież nauczyliśmy.
Z funkcjonalnym nie jest tak łatwo. Przypadłość ta dzisiaj dotyka nie tylko dorosłych, ale i dzieci które są w centrum intensywnej edukacji i czytają codziennie.

Nie chcąc Was zarzucać badaniami prowadzonymi od lat na temat jakości czytania dzieci w różnym wieku, przejdę od razu do wniosków jakie z nich płyną (a zainteresowanych odsyłam do źródła na dole strony).

Szkoła nie uczy czytać – okazuje się kompletnie niewydolna w swojej podstawowej kompetencji, czyli nauce SKUTECZNEGO czytania. Skutecznego w znaczeniu rozumienia czytanego tekstu i poprawnego jego interpretowania.

Zły system – można grzmieć. Ale powiedzcie – co jest z nauczycielami? Kto wymyślił kretynizm jakim jest uczenie się czytanek w domu, by potem płynnie przeczytać w klasie na ocenę?
A co w przypadku dzieci, których rodzice nauczyli czytać w domu (których jest niemało, w moim przedszkolu część 5 latków już potrafi)?

– Po pierwsze, szkoła działa uwsteczniająco na tę umiejętność. Dzieci czytają gorzej pod koniec pierwszej klasy niż w przedszkolu.

– Po drugie, szkoła zniechęca dziecko do lektury. Nauczyciele bywają bezradni widząc ucznia czytającego i chętnie sięgającego po książki – by po roku (trzech) okazało się że czyta tylko to co musi i wtedy kiedy musi.

40% społeczeństwa w ogóle nie czyta, a ponad 60% nie kupuje rocznie ani jednej książki.

Oznacza to, że nie tylko szkoła ale i otoczenie sprawia, że książka kojarzy się z przykrym przymusem i symbolem nudy. Jak w takich warunkach społeczeństwo ma czytać lepiej lub czytać w ogóle?

W następnym artykule z cyklu, opowiem Wam co to znaczy czytać „po szkolnemu”. A jeśli chcecie dowiedzieć się jak zachęcić dziecko do czytania kupcie mu jedną z takich książek.
babah

źródło: Sensy i bezsensy edukacji wczesnoszkolnej. Nowicka, Klus-Stańska