Straszne dzieci

Halloween. To był mój pierwszy i ostatni raz. Oszczędź tego swoim dzieciom. Jeśli chcesz bawić się z nimi w jakieś inne polskie święto, polecam Wielkanoc.

Pamiętam jakby to było wczoraj, moje pierwsze spotkanie trzeciego stopnia z amerykańskim świętem. Byłam wówczas w gimnazjum i bardzo chciałam przebrać się za strasznego potwora i zrobić rundkę po sąsiadach. To był mój pierwszy i ostatni raz, jak do tej pory. Sąsiedzi mnie zniszczyli.

Przygotowania

Poprosiłam mamę o pozwolenie, dogadałam się z przyjaciółką, kosmetykami naszych mam finezyjnie pomalowałyśmy twarze i zabrałyśmy największe torby na słodycze, które już za chwilę miały wejść w nasze posiadanie. Zastosowałam nawet zabieg marketingowy i zabrałam kilka cukierków już z domu, żeby uderzyć do solidarnych uczuć sąsiedzkich. Owszem było to dawno temu, owszem nie było to luzackie centrum Warszawy ale i tak spodziewałam się więcej.

Punkt widzenia dzieci

Patrząc na to z perspektywy dziecka, chciałyśmy przeżyć przygodę. Dzieci stroją się na pierwszą dyskotekę szkolną, na bale karnawałowe w przedszkolu a przede wszystkim całe dzieciństwo bawią się wchodząc w role. Byłam lwem, księżniczką, rycerzem, mamą i Ashem z pokemonów. Halloween wydawało się świetną okazją i dzieci wciąż to tak postrzegają. Bo to świetna zabawa. Można fantazjować do woli, poczuć się bezpiecznie w towarzystwie równie przebranych ludzi, przeżyć przygodę a na końcu najeść się słodyczy aż do bólu brzucha.

Punkt widzenia emerytów i rencistów

Perspektywa moich sąsiadów i wielu dzisiejszych dorosłych jest z goła inna. Chcą w zadumie przeżyć zbliżające się święto zmarłych, zapas zniczy i kwiatów już czeka w przedpokoju, a tu nagle dzwonią do drzwi bezbożnicy. Przebrani za straszydła, nie mając szacunku do osób zmarłych i jeszcze czegoś chcą. Skandal.
Przez właśnie takich sąsiadów zostałyśmy wyzwane. Po trzecim domu, najzwyczajniej w świecie bałyśmy się kontynuować zabawę, wróciłyśmy do domu a na pocieszenie zjadłyśmy nasze marketingowe cukierki.

Podczas tegorocznego święta Halloween przechodziłam po godz. 18:00 przez centrum miasta. Minęłam niezliczoną ilość przebierańców, którzy bawili się znakomicie. Z roku na rok, ten dzień przestaje być kontrowersyjny i przekonuje do siebie coraz więcej osób. Dzieci dopiero urodzone będą je traktować naturalniej niż walentynki.

 

Apeluję jednak do rodziców o trzymanie ręki na pulsie.
 

Uprzedźmy dziecko kogo może spotkać i dlaczego owi ludzie moją wydawać się niezadowoleni czy wręcz zdenerwowani. Monitorujmy w jakie miejsca dziecko się uda i dopilnujmy by było to osiedle raczej młodych rodzin niż emerytów-rencistów. A jeśli są to małe dzieci – wybierzmy się z nimi.

 

Apeluję też do dorosłych. Bądźcie mili dla dzieci.
 

Przecież poprzez przebranie w dzień przez zaduszkami, dziecko wcale nie chce okazać braku szacunku zmarłym. Przecież pop kultura i komercjalizacja wpływa nie tylko na nie ale też na starszych kupujących placebo-rutinoscorbiny. Nie krzywdźmy dzieci swoją nietolerancją.

Jak działa Halloween

Nie ukrywam jednak, że przeraża mnie odsetek młodych ludzi, których cały problem opisany powyżej nie powinien dotyczyć a okazuje się inaczej. Spotkałam się z przekazywaniem komentarzy typu „Polska to Polska, mamy swoje piękniejsze święta” czy „Halloween to święto satanistów, obchodzenie go to grzech”.
Badania, których źródła już nie pamiętam, wskazują na to, że tuż przez Bożym Narodzeniem odsetek zgonów drastycznie spada po to by tuż po Nowym Roku drastycznie wzrosnąć. Wynika to z woli przeżycia między innymi osób starszych, którzy czekają z wypiekami na twarzy na zjazd rodzinny. Zacieśnianie związków międzyludzkich i oczekiwanie na radosne święta niesamowicie działa na ludzką psychikę. Dlatego uważam, że każde święto kawy, dzień wagarowicza, halloween i waletynki są warte świętowania jeśli tylko komuś sprawia to radość. Szczególnie jeśli chodzi o dzieci, ich fantazja i euforia powinny udzielać się każdemu zgnuśniałemu pseudo – patriocie.