Nie sądźcie, bo będziecie sądzeni

Wymaganie od rodziców, by zawsze byli cierpliwi jest równie abstrakcyjne, co niepotrzebne. Dorośli są tylko ludźmi, a dzieci potrafią wyprowadzić z równowagi jak nikt inny. Tak na marginesie, kolejnym aspektem, który potrzebuje reformy jest bezstresowe wychowanie, o czym pisałam w tym artykule. Ale dzisiaj nie o tym.

Mamy pełne prawo się denerwować i mamy prawo ten gniew wyrażać. Co jest jednak istotne – nauczmy się wyrażać gniew bez ubliżania i oceniania.

Scenka 1
Kreatywne dzieci...

Reakcja z ocenianiem: Co za flejtuchy! Na chwilę nie można spuścić was z oczu, zawsze coś nabroicie.
Reakcja bez oceniania: Nie znoszę takiej brudnej podłogi! Jak widzę taki bałagan mam ochotę wyrzucić wszystkie farbki!

Komentarz:
Pojedyncze zachowania dzieci nie determinują ich charakteru. My o tym wiemy, ale dzieci nie są tego takie pewne gdy nazywamy ich łobuzami, niezdarami i wiecznymi flejami. Gdy obrażamy dziecko mobilizuje ono wszystkie swoje siły na obronę i usprawiedliwienie. Albo płacze. Alternatywą może tu być opisywanie, swoich uczuć i opisywanie rzeczywistości. Opisując, skupiamy się na konsekwencjach zdarzenia i możliwych rozwiązaniach.

Scenka 2
dziecięcy rysunek

Reakcja z ocenianiem: Jaki piękny rysunek! Jesteś świetnym artystą.
Reakcja bez oceniania: Widzę żółty księżyc, kolorowy dom i fantazyjną łąkę. Jak patrzę na ten obrazek, czuję się jakbym była w zaczarowanym miejscu nocą.

Komentarz:
Zakładam, że nasza reakcja ma zachęcić dziecko do kolejnych prób by stawało się coraz lepsze. A po co ma się bardziej starać skoro już jest świetnym artystą? Z drugiej strony, myślicie że dziecko nie wyczuje ironii? „Och jaki jesteś zdolny” – a przecież starsza siostra namalowała ładniej i jej też tak mama powiedziała – nie ufamy mamie ona tak mówi wszystkim, to po co malować lepiej. Opisywanie daje nam kartę przetargową. Pociecha przeniosła nas w zaczarowane miejsce nocą, a może jeszcze w tyle innych miejsc – nie ma czasu do stracenia, gdzie jest kartka?

Podsumowanie

Mówiąc „Rozlałeś mleko, jest plama” i podając dziecku szmatkę informujemy je o czymś więcej niż o konieczności sprzątania. Informujemy, że nie obwiniamy się nawzajem gdy pojawia się kłopot. Informujemy, że gdy pojawia się kłopot, myślimy o rozwiązaniach. Nowe podejście poprawi nie tylko relacje dziecko-rodzic, ale pomoże wyrobić pożądane nawyki w dorosłym życiu.

Wiem, że nawyk „nowomowy” nie przychodzi bez trudu, bo już od kilkudziesięciu lat trenujemy inne zasady postępowania, ale skoro już czytacie mojego bloga i macie pierwiastek chęci zrobienia czegoś dla dziecka, to z pewnością dacie radę.

źródło: Wyzwoleni rodzice wyzwolone dzieci. Faber, Mazlish