Naucz dziecko: 6 finansowych umiejętności

Rodzicu, masz niepowtarzalną możliwość ułatwienia życia własnemu dziecku.
Choć większość dzieci idzie do szkoły by posiąść całą wiedzę niezbędną w dorosłym życiu, rodzice mają tą przewagę, że mogą nauczyć NAPRAWDĘ przydatnych rzeczy, w praktyce!(Choć nie jest tajemnicą moje zdanie w kontekście przygotowania do dorosłego życia jakie oferuje nam szkoła – ale dziś nie o tym).

Nie oszukujmy się, świat kręci się (czy to pośrednio czy bezpośrednio) wokół pieniędzy. Spędzamy połowę naszego życia na pracy by dostać za to wynagrodzenie a następnie stać się mistrzem wirażu by zapewnić wszystko sobie, rodzinie i jeszcze przy okazji spełnić marzenia. Po drodze kredyty, studia dzieci, mieszkanie, emerytura etc.

Rodzice powinni wziąć odpowiedzialność za zdobycie (a przynajmniej pomoc w zdobyciu) umiejętności gospodarowania pieniędzmi, zanim pociecha wyprowadzi się z domu.

1. Zarządzanie własnymi pieniędzmi (z kieszonkowego).

Samo pojawienie się punktu pierwszego optuje ZA kieszonkowym. Regularnie otrzymywane 8 zł tygodniowo i konieczność radzenia sobie z tą kwotą nauczy dziecko o wiele więcej niż lekcja szkolna czy nawet super książka. Przecież można od razu kupić dwie paczki gum. Ale gdyby kupić jedną to w przyszłym togodniu starczy na komix. A gdyby nie wydać nic przez miesiąc to starczy na małego hero factory!
Umiejętność: ustalanie priorytetów przy podejmowaniu decyzji zakupowych. Jako bonus umiejętność odsuwania nagrody.

2. ROR w pigułce. Jak prowadzić Rachunek Oszczędnościowo – Rozliczeniowy.

W Polsce można otworzyć konto dla dzieci od 13 roku życia. Każdy 16-latek powinien mieć już swoje konto by za dwa lata nie zachłysnął się pseudo dojrzałością i przywilejami. Na początku wpłacanie i wypłacanie sprawia problem, następnie przelewy, smsy z potwierdzeniami, że nie wspomnę o „niepowtarzalnych ofertach banku dla stałych klientów”.

3. Oszczędzanie na konkretny cel.

Oszczędzanie słabo idzie nawet dorosłym. Więc dziecko na pewno nie będzie oszczędzało ponieważ „jest to mile widziane” albo „tak trzeba”. Dzieci potrzebują powodu i motywacji by nie wydać pieniędzy które przecież ma w ręku. W ramach motywacji można zastosować pewien świetnie działający zabieg. Jeśli dziecko oszczędzi połowę dużej kwoty na coś wymarzonego, my dołożymy mu brakującą część.

4. Wartość pieniądza w czasie.

Bardzo mądrze brzmiący tytuł, który w praktyce oznacza, że małe sumy zaoszczędzone w młodości dają ‚furę’ pieniędzy po latach. Owszem dzieci często myślą w kategoriach dnia dzisiejszego. Ale również każde dziecko wyobraża sobie kim chce być w przyszłości i zwykle chce być super panem, jeżdżącym super autem z super zegarkiem na nadgarstku. Możemy przekazać wartość merytoryczną poprzez snucie wizji bogactwa. Innym sposobem, dla starszych dzieci jest zabawa za pomocą kalkulatorów finansowych.
Polecam:
http://www.money24.pl/kalkulatory_finansowe/
http://www.kalkulatorfinansowy.pl/
http://www.czytosieoplaca.pl/index.html
http://www.bankier.pl/

Wyjątkowo rewelacyjnie działają historyjki z życia wzięte. Zapytaj czy dziecko zna kogoś kto nosi tipsy (trwałą, pali papierosy etc.)
Po pierwsze obliczcie ile miesięcznie pieniędzy przepada. Po drugie policzcie ile uzbierać można w rok odkładając do skarpety. Następnie obliczcie ile uzbierać można w 10 lat odkładając na lokatę. Gwarantuję, dzieci za każdym razem przeżywają szok.
5. Długi, kredyty, pożyczki.
Tu przydatne będą kalkulatory finansowe. Albo jak zwykle mój ulubiony przykład z życia wzięty. Prędzej czy później dzieci przyjdą do rodzica z prośbą o kupno czegoś droższego, co w perspektywie długotrwałego oszczędzania z kieszonkowego nie wygląda ciekawie. Jeśli nie zgodzimy się na kupno, dziecko poprosi o pożyczkę. Pewnie już wiecie co mam na myśli. Zaoferujcie dziecku pożyczkę na warunkach bankowych. Jeśli pożyczy 100 zł, a będzie musiał oddać 120 zł wiedząc, że przewyższa to koszt zabawki będzie sfrustrowane. Mało tego, tak jak nasze wypłaty, kieszonkowe test ograniczone i nie można spłacić długu wcześniej a odsetki rosną. Zafundujmy dziecku trochę stresu, spisując na widocznej kartce rosnące odsetki każdego dnia. Nie – nie zachęcam byście byli okrutni dla dzieci. Za kilka, kilkanaście lat dziecko wskoczy do świata, który żerować będzie na naiwnych bądź niedoinformowanych ludziach. Oszczędźmy dziecku pomyłek, które mogą kosztować o wiele więcej niż 20 zł.

Uwaga! Powyższa metoda, ma powodować niechęć do zaciągania długów na zachcianki (którymi w dorosłym życiu może być nowa kanapa lub iPhone). Nie chcemy jednak zniechęcić do pożyczek w ogóle. Starszym dzieciom można wytłumaczyć jak działają pożyczki inwestycyjne, które pomagają ruszyć z kopyta małym firmom.

6. Jak porównywać ceny.

Zaczynamy od cen za jednostkę podczas codziennych zakupów. Mały sok kosztuje 2 zł, a duży 3 zł. Ale duży jest dwa razy większy od małego. Co to oznacza?
Kolejna sprawa na moim ulubionym przykładzie. Zabieramy dziecko na wycieczkę do Smyka, spisujemy zabawki które podobają mu się najbardziej i spisujemy ceny. Następnie niech dziecko samo na allegro poszuka odpowiednika każdej z zabawek. Różnice cenowe zaskoczą nawet dorosłego.

I rada ostatnia. Wiem, że się powtarzam, ale jest to szczególnie istotne. Dziecko nie dostanie wszystkiego o co poprosi.

źródło: Janet Bodnar „Jak wychować gospodarne dzieci”