Jednakowe podręczniki dla jednakowych dzieci

Jednakowe podręczniki dla jednakowych dzieci

Tusk zadecydował. Od września 2014 roku pierwszoklasiści otrzymają obowiązkowe, darmowe podręczniki, zeszyty ćwiczeń i inne materiały edukacyjne. Rząd zapowiada, że do roku 2017 programem mają być objęci wszyscy uczniowie szkół podstawowych oraz gimnazjalnych. Nowa ustawa komentowana jest pod wieloma kątami, rzadko, co może dziwić, pod kątem samych dzieci. Rozłóżmy więc pomysł na czynniki pierwsze.

Czy podręczniki SĄ darmowe?

Nie istnieje w ekonomii takie słowo jak „darmowe”. Rząd przeznaczy na książki dotacje, a wszelakie koszty sfinansuje oczywiście podatnik. Czyli ja, Ty drogi czytelniku jak również wszyscy rodzice. Premier argumentuje, iż jest to „wyraz troski rządu o zmniejszenie wydatków rodziców na edukację ich dzieci”. Zapomina jednak dodać, że aby zrekompensować wypływy z budżetu, już wkrótce, po raz kolejny, podniesie podatki i zlikwiduje ulgi.

Lepsze jakościowo?

Kolejnym aspektem jest jakość obowiązkowego podręcznika. Tworzenie książek do nauki szkolnej to wyzwanie, które trwa co najmniej 1,5 roku – jak podają twórcy podręczników już istniejących na rynku. Rząd Donalda Tuska chce stworzyć podręcznik w kilka miesięcy, i jak zapowiada minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, jego treść nie będzie z nikim konsultowana. To czego uczyć będą się nasze dzieci, zostanie narzucone z „mocy prawa” przez prowadzony przez MEN Ośrodek Rozwoju Edukacji.

Co ciekawe, Kluzik-Rostkowska na konferencji prasowej stwierdziła, że nacjonalizacja podręczników szkolnych to na skalę światową zjawisko „incydentalne”. Jak podaje Na Temat, minister edukacji dolała oliwy do ognia przyznając, że „gdyby nie musiała, to by tego nie robiła”. Ciekawe kto Panią zmusza, droga Pani minister?

Dlaczego Pan Tusk nie zdecyduje się na przeznaczenie dofinansowania na e-booki?

Był problem, jest problem… będzie jeszcze większy problem.

Czy to oznacza, że czeka nas zły podręcznik na miejsce dobrych? Nie do końca. Do tej pory, na rynku książek edukacyjnych, obserwować mogliśmy mnogość drogich, nieciekawych, a przede wszystkim słabych merytorycznie podręczników. Artykuł ten nie ma więc na celu bronić ani autorów ani wydawnictw, którzy do tej pory świetnie bawili się naszym kosztem. Celem jest wskazanie nieudolności rządu w rozwiązywaniu problemów. Było wiele słabych podręczników, będzie jeden obowiązkowy. Jak ta obowiązkowość wpłynie na dzieci i nauczycieli?

Podręcznik reprezentuje tylko podstawę programową, która i tak jest powszechna i obowiązkowa. Teoretycznie więc ambitny nauczyciel może dostosować formę przekazywania wiedzy do indywidualnych uczniów. W praktyce, nauczyciele do tej pory mało innowacyjni, mogą czuć się rozgrzeszeni „odbębniając” lekcję według zaleceń wszechwiedzącego rządu.

Ogłupili nas, ogłupiają nasze dzieci!

Pragnę uczulić czytelnika na fakt, iż rządy Platformy Obywatelskiej, pozwalają sobie na coraz większą ingerencję w edukację naszych pociech. Już nie tylko ogłupiają nas. Teraz robią to z naszymi dziećmi – tuż pod Twoim nosem. We wrześniu 2013 roku, wprowadzono zakaz przeprowadzania zajęć dodatkowych w przedszkolach publicznych. Celem tego kroku, było „ujednolicenie” dzieci. Rząd wychodzi z założenia, że jeśli nie każde dziecko ma szansę uczyć się języka angielskiego czy rytmiki w przedszkolu, lepiej by nie nauczyło się żadne. Dziś Tusk wprowadza obowiązkowe podręczniki dla szkół podstawowych. Za trzy lata dla gimnazjalnych. Jednakowe podręczniki dla jednakowych dzieci. Działania tego typu, doprowadzą do wychowania tak samo myślących ludzi, z takimi samymi uzdolnieniami i z takim samym zasobem wiedzy. Jeśli jakieś dziecko się czymkolwiek wyróżni, zasługę przypisać będzie można wyłącznie świadomym rodzicom. Za piętnaście lat, dokładnie te same dzieci, stanowić będą kręgosłup naszej gospodarki. Ja – jako autor tego artykułu – boję się przewidywać, jak poważne konsekwencje może to za sobą nieść. Na myśl przychodzi mi jednak znana powieść Georga Orwella, opisująca antyutopię, w której panuje powszechna inwigilacja i kontrola. W sposób jawny formuje się jednakowo myślących i posłusznych obywateli, a za indywidualizm grozi sroga kara. Życzę wszystkim czytelnikom, a Panu Premierowi radzę, aby fikcja literacka, pozostała fikcją.

Powyższy artykuł pierwotnie ukazał się w czasopiśmie Feniks nr 1/2014, w rubryce edukacyjnej The Godmother.