Edukacja domowa – co to jest?

Znam wielu rodziców, którzy nie wiedzą, że homeschooling w ogóle istnieje. Wielu, zna ten termin, ale nie wie z czym on się wiąże. Wokół edukacji domowej krąży wiele mitów, nieprzychylnych opinii – dlatego dziś, postaram się przybliżyć Wam prawdziwe oblicze edukacji domowej i rozwiać kilka mitów.

Poruszałam już temat edukacji domowej wcześniej na blogu, raz opisując zalety i wady edukacji domowej a innym razem szczegółowo opisując wszelakie kwestie związane z podstawami edukacji domowej. Dziś nagrałam filmik dla tych, którzy wolą mnie słuchać niż czytać 😉

Filmik znajdziecie tutaj:

homeschooling

Czym jest edukacja domowa?

Edukacja domowa to alternatywna forma spełniania obowiązku szkolnego. Mówiąc prościej, dzieci w Polsce muszą się uczyć. I koniec. Bo jak nie to pójdziesz siedzieć i zabiorą Ci dziecko. Dlatego też państwo zapewniło miejsce, gdzie na takie nauki można dziecko posłać i to miejsce nazywa się szkoła. Jest natomiast dozwolone spełnianie tego obowiązku nauki POZA szkołą, czyli w innych instytucjach albo nawet w domu. Najważniejsze, by była spełniona podstawa programowa.

Jeśli szkoła z jakichś powodów nam nie odpowiada (a powodów takich widzę co nie miara), możemy dziecko edukować w domu. Polega to na tym, że rodzice zobowiązują się do nauczania swojej pociechy, zamiast zostawiać to placówce szkolnej. Po co rodzice mieliby to robić?

  • Po pierwsze, szkoła tradycyjna jako system, zawiera wiele błędów. Piszę „wiele” i wciąż uważam to za niedopowiedzenie.  Więc rodzice zwykle chcą po prostu dziecko przed tymi szkodliwymi czynnikami ochronić. O tym jakie to są czynniki jeszcze się rozpiszę, nie chcę Was dobić jednym artykułem:)
  • Po drugie, rodzicom, którzy decydują się na tę opcję często zależy na indywidualnym podejściu do dziecka oraz na wykorzystaniu jego specyficznego potencjału. Szkoła stara się „wyrównywać szanse” czyli mówiąc po naszemu, zrównuje dzieci poniżej średniej, bo w szkole tylko tak się da. To oznacza, że jeśli Twoje dziecko ma jakieś ukryte talenty (a ma!) to nie ma szans ich rozwinąć, a czasem nawet odkryć bo w szkole nie ma na to ani okazji ani czasu.

A jeśli w Twojej głowie pojawiły się teraz pytania: czy to jest legalne, jak to się załatwia, czy rodzic ma na tyle wiedzy by uczyć, albo czy dziecko nie wyrośnie na odludka – czytaj dalej:)

Czy to jest w Polsce legalne?

Oczywiście, już od 1991 roku edukacja domowa jest w naszym kraju legalna i coraz częściej praktykowana. Oto jak wygląda proces załatwiania tego formalnie. Rodzic wybiera placówkę do której chce zapisać swoje dziecko. Prosi dyrektora o zezwolenie na edukację domową. Jeśli dyrektor wyrazi zgodę, dziecko jest oficjalnie uczniem danej placówki i z każdym rokiem otrzymuje świadectwo ukończenia kolejnych klas. Uczeń zdobywa wiedzę poza szkołą, ale raz -dwa razy do roku, zdaje egzaminy z podstawy programowej. Własnie tak dyrektor placówki sprawdza czy rodzice nie zaniedbują obowiązku szkolnego i wystawia świadectwa szkolne. Rodzice w każdej chwili mogą podjąć decyzję o powrocie do standardowej edukacji. Może nie dosłownie w każdej chwili, bo to zależy od placówki, ale co semestr lub co rok na pewno.

Czy rodzic może uczyć, skoro się nie zna?

To pytanie rodzi się zawsze kiedy stajemy przed wyborem pomiędzy tradycyjną a domową edukacją. Skoro w szkole jest kilkunastu nauczycieli, każdy wyedukowany w swoim zakresie, to jakim cudem rodzic ma nauczyć tego wszystkiego samodzielnie.

Po pierwsze – dzisiaj już nie potrzebujemy takich nauczycieli jacy są w szkole. Co z tego, że nauczyciel posiada ogromną wiedzę, skoro przez całą lekcję gada, do dzieci które go nie chcą słuchać. Po drugie nauczyciele wcale nie zawsze są wyedukowani. Widziałam takich, którzy nie potrafili nawet zweryfikować błędów wydrukowanych w podręczniku. Że już nie wspomnę o nauczycielach przedmiotu „Podstawy przedsiębiorczości”, którzy przedsiębiorczości na oczy nie widzieli.

Co więc rodzic ma w zanadrzu?
  • po pierwsze wczesny etap nauki czyli klasy 1-3 przekazują wiedzę na takim poziomie, z którym poradzi sobie każdy rodzic, niezależnie od wykształcenia
  • po drugie, rodzic również ma do pomocy, podręczniki, książki i pomoce naukowe, nie trzeba z pamięci znać części wulkanu, można o nich poczytać razem z dzieckiem
  • po trzecie, rodzic ma coś, czego (zwkle) nie ma nauczyciel – internet. Dziś nie chodzi o to, by włożyć całą wiedzę do głowy dziecka, a potem upchać to butem żeby się jeszcze coś zmieściło. Raczej chodzi o to, by nauczyć dziecko poszukiwać informacji które go interesują,  selekcjonować te informacje i w końcu interpretować je.
  • po czwarte możemy zgrać się z innymi rodzicami praktykującymi edukację domową, i przykładowo lekcje matematyki realizować u wujka zbyszka (który z zawodu jest inżynierem) a zagadnienia związane z chemią i biologią porusza mama (która jest pielęgniarką)
  • po piąte, dzieci mogą uczyć się od starszego rodzeństwa
  • po szóste, praktykując edukację domową dziecko ma duuuużo czasu wolnego, można wtedy bez wyrzutów sumienia zapisać malucha na zajęcia z francuskiego, wiedząc że po korepetycjach ma jeszcze wiele godzin na zabawę

Czy moje dziecko nie wyrośnie na odludka?

Czy moje dziecko nie wyrośnie na odludka? Cóż, jeśli zamierzasz zamknąć je w domu z kratami w oknach, to pewnie tak.

A tak poważnie, to dzieci wcale nie potrzebują ogromnych grup rówieśników, by być „dostosowane społecznie”. Powiem więcej. Zastanów się: w pracy, w kościele, na basenie, w restauracji – gdzie, jako dorosły spotykasz samych równieśników? To prawda – nigdzie. Jest to dla nas bardzo nienatualne, i nie jest to jedyny powód dlaczego podział dzieci na klasy w tych samych grupach wiekowych jest ogromnym błędem.

W praktyce, w edukacji domowej, sąsiedztwo, rodzina, koledzy z basenu i koleżanki z harcerstwa, to aż nadto, by dziecko rozwijało się zdrowo. Dodatkowo dziecko wówczas może dobierać kolegów/koleżanki zgodnie np. ze swoimi zainteresowaniami i preferencjami: szkółka piłkarska, klub szachowy, sztuki walki, teatrzyk, oaza itp.

Aby kompletnie wytrącić sceptykom oręże z ręki, przytoczę badania: Fraser Institute opublikował wyniki badań, z których wynika, iż dzieci nauczane w domu są LEPIEJ przystosowane do życia w społeczeństwie, chętniej nawiązują nowe kontakty oraz chętniej angażują się w akcje o charakterze społecznym. Poczytajcie, poniżej zamieszczam linki.

http://www.fraserinstitute.org/publicationdisplay.aspx?id=12418&terms=Home+schooling+improves+academic+performance+and+reduces+impact+of+socio-economic+factors

http://www.fraserinstitute.org/publicationdisplay.aspx?id=12420&terms=Home+schooling+is+an+effective+alternative+to+the+public+school+system

Jak to wygląda w praktyce?

W praktyce wygląda to tak, że dziecko ma więcej czasu dla siebie. Edukacja domowa nie wymaga od dziecka siedzenia po 6-7 godzin w szkole. Dobre przedstawienie materiału zajmuje około 3 godziny dziennie (choć wielu rodziców edukujących domowo zapewnia mnie, że na podstawę programową poświęcają od 0.5 do 2 godzin co drugi dzień).

Maluch ma czas w ciągu dnia na wolną, kreatywną zabawę, ma czas na czytanie książek które go interesują, ma czas na zajęcia dodatkowe – słowem, nabywa te umiejętności, które musi i jednocześnie intensywnie rozwija się w dziedzinach, które jemu są najbliższe.

Rodzic może uczyć dziecko w domu przy książkach, w muzeum, w lesie, w kinie – możliwości są nieograniczone, i rodzice edukujący domowo faktycznie z nich korzystają. Nie da się porównać korzyści jakie niesie takie podejście. Dziecko naprawdę eksploruje świat, doświadcza i poznaje. I to tak jak lubi najbardziej i to co lubi najbardziej.

Co dalej?

I to jest pytanie do Ciebie.  W dotychczasowych artykułach poruszałam tylko podstawowe kwestie związane z edukacją domową. Jeśli nie pojawi się zapotrzebowanie na więcej, to pewnie przy podstawach zostanę. Jeśli natomiast chcecie poczytać więcej, wejść w temat głębiej, albo macie pytania, na które dotąd nie znaleźliście odpowiedzi – napisz o tym w komentarzu. Przy dobrych wiatrach, jeśli uzbiera się tego więcej, można zrobić osobną kategorię albo cykl artykułów.