Brak snu powodem głupoty!

Niedawno pisałam, że to nieprawda jakoby ciąża miała ogłupiać – jest wręcz przeciwnie. No dobrze – ale jednak urodziłaś to dziecko, i nie czujesz się specjalnie bystra – zapominasz gdzie schowałaś mydło, a potem znajdujesz je w lodówce. I ja się pytam, dlaczego?

Tortura, nie zmęczenie

Pozbawiając kogoś snu, niezbędnego do regeneracji organizmu, bezpośrednio narażamy na szwank równowagę i zdrowie psychiczne. Wojskowi śledczy z całego świata powszechnie stosują pozbawianie snu jako metodę tortur – nie żartowałam.
J. Maas z Uniwersytetu Cornella oszacował, iż w ciągu pierwszego roku po urodzeniu dziecka, opiekun (zwyczajowo mama) traci do 700 godzin snu!

W czym problem?

Nie oszukujmy się – nie da się tego ani ominąć, ani przeskoczyć. Tak jest świat skonstruowany, że ludzkie matki sprawują pieczę nad potomstwem jeszcze na długo po porodzie. I przecież każda mama o tym wie, nie da się przeoczyć faktu, że wstajemy milion razy w nocy.
Problem polega na tym, że przychodzą wahania nastroju. Rozdrażnienie. Gorsze samopoczucie. Rozkojarzenie. Zdarza się tak, często gęsto, że winę za wszystkie te dolegliwości zrzucamy na „przytłacza mnie rola matki”, „nie poradzę sobie”, „dopiero teraz widzę że mój partner jest do niczego”, „moje małżeństwo się rozpada”, „mój mózg się rozpada” etc. W drastycznych przypadkach pojawia się nawet depresja poporodowa, tzw. baby blues. Tymczasem wszystko czego potrzeba, to więcej snu.

Najpierw Śpioch, potem Gapcio

Pogrzebmy trochę w mózgu. Kora czołowa (odpowiedzialna za czujność, kreatywność, koncentrację i elastyczność) dostaje najbardziej w kość, jeśli braki snu się powtarzają. Prawdą jest, że po dłuższych niedoborach snu mamy problemy z przywoływaniem zróżnicowanego słownictwa, nie jesteśmy już tak kreatywni i twórczy.

Przespałam 7h, so what?

Postanowiłam się wyspać, dziś w nocy mąż wstawał a ja przespałam 7 godzin – i wcale nie czuję się lepiej. Może miałam te 15 minut satysfakcji, ale generalne objawy pozostały, więc co z tą teorią?
Problem jest niestety bardziej złożony.
Oto jak działa nasz organizm: jeśli kładąc się spać, wiemy że o 7:00 wstajemy, w okolicach godziny 6:00 zacznie wzrastać poziom hormonów stresu – jak to się dzieje zwyczajowo przed spontanicznym przebudzeniem.
Jeśli jednak kładziesz się spać z przeświadczeniem, że nie posiadasz kontroli nad godziną pobudki, musisz być gotowa w każdej chwili dla swojego potomstwa, tak też organizm w każdej chwili musi być fizjologicznie przygotowany na stres, jakim jest wyrwanie ze snu.
Wniosek? Nawet jeśli uda się przespać 7 godzin, nie oznacza to że się WYŚPIMY, sen pod ciągłym wpływem stresu nie jest niestety regenerujący.

I co tu robić?

Są dobre informacje – da się to przewidzieć i zwiększyć swoje szanse na przetrwanie poprzez odpowiednie przygotowania.

1. Drzemki. Mimo, że krótkie, mimo, że pod wpływem stresu, ale wciąż pomocne. Organizuj więc dzień tak, by choć na 20 min, od czasu do czasu, obowiązki przejął mąż, niania czy babcia – a Ty śpij.

2. Gdy mamy taką jakość snu jaką mamy – podwyższony poziom hormonów stresu powoduje niedobory glukozy. Nie chcąc dopuścić do gorszego samopoczucia ze względu na zmiany poziomu cukru we krwi – jedzmy często ale małe posiłki. Nie tak jak po polsku zwyczaj nakazuje: śniadanie, obiad i kolacja – proponuję raczej: śniadanie, drugie śniadanie, lunch, obiad, podwieczorek, kolacja.

3. To jest tak niepowtarzalny czas spędzony z dzieckiem, a mamy przecież 9 miesięcy na przygotowania – warto logistycznie podejść do kwestii pracy zawodowej, żłobka, niani, babci i męża – tak by ten niepowtarzalny okres sprawiał nam wyłącznie same przyjemności.