Ukryte słowa – nauka czytania

Ukryte slowa nauka czytania

Czas na kolejny wpis o nauce czytania. Dlaczego nauka przez zabawę? Po pierwsze dziecko uczy się chętnie a nie z poczucia obowiązku. Po drugie rodzic bawi się razem z dzieckiem. Po trzecie i najważniejsze, jest to metoda o wiele skuteczniejsza od klasycznej nauki przy biurku – wiedza wchodzi do głowy nie wiadomo kiedy nie wiadomo jak:)

 

Znacie powiedzenie, że potrzeba matką wynalazców? Edison wynalazł żarówkę bo bał się ciemności. Najszybciej i najchętniej robimy prawo jazdy kiedy wiemy, że umiejętność jazdy samochodem znacznie ułatwi nam życie. Wczujcie się więc w skórę kilkuletniego dziecka – jak do tej pory, życie bez umiejętności czytania całkowicie mu wystarczało. Nie znało ani cyferek ani literek, i nie chodziło ani głodne ani smutne. Dlaczego nagle ma się więc w dziecku pojawić nieodparta chęć nauki czytania?

I tu pojawia się rola rodzica:) Dobrze czytacie, rodzica, nie nauczyciela – nauczyciel nie zrobi z nauki czytania zabawy. A rodzic może. Jak?

Zabawa w ukryte słowa

Z powyższego wstępu domyślacie się już, że należy zrobić tak, by dziecko chciało umieć czytać. Nie koniecznie wszystko – bo po co umieć czytać wszystko – należy stworzyć sytuację taką, by dziecko czuło nieodpartą potrzebę przeczytania konkretnego słowa/zdania.

Oto jak można się z dzieckiem zabawić.

Kiedy nasza pociecha idzie do szkoły/przedszkola chowamy w jego plecaku coś co lubi – np. rozpuszczalną gumę. A do małej kieszonki wkładamy przy nim karteczkę. Na karteczce napis „Guma jest w opakowaniu chusteczek higienicznych”. Czy nie czulibyście nieodpartej chęci posiadania umiejętności czytania, tylko po to żeby wiedzieć gdzie jest ta guumaaa?

Kiedy nasza pociecha zjadła cały obiad i ma ochotę na coś słodkiego, możemy napisać gdzie w domu ukrywa się dzisiejszy przydział słodyczy.

Kiedy przychodzi czas czytania bajki/oglądania bajek/zabawy, możemy zapisać trzy opcje jakie dziecko ma do wyboru. Wówczas pociecha musi przeczytać jakie są opcje by móc jedną z nich wybrać.

To naprawdę działa

Jeśli myślicie, że pomysł może i fajny ale dość oderwany od rzeczywistości, muszę Was rozczarować:)
Za oceanem nie tylko już na to wpadli, ale stworzyli produkt – Hidden Pictures® Lunchbox (ukryte obrazki w pudełkach śniadaniowych). Wygląda to mniej więcej tak:

hidden-picture-lunchbox-notes-4-400x300

Jak działają te amerykańskie karteczki? Mamy obrazek na którym dziecko ma czegoś poszukać – typowy obrazek zagadka. I oczywiście by znaleźć pożądany obiekt musi rozszyfrować słowa – by wiedzieć czego szukać. To czego nie widać na pierwszy rzut oka, to dwie zastosowane techniki by ułatwić dzieciom naukę (szczególnie tym 3-4 letnim dzieciom, które z literkami mają naprawdę niewiele wspólnego.)

- Karteczki w pierwszym stadium nauki wykorzystują te same powtarzające się frazy np. „Poszukaj…”, „Znajdź na obrazku…” etc. Raz rozszyfrowane, będzie później zachęcać do przeczytania już tylko jednego pozostałego słowa. Za trudne zadanie może zniechęcić każdego.

- W wypadku gdyby dziecko miało trudności z rozszyfrowaniem konkretnego słowa, literki które w zdaniu tworzą to czego dziecko ma konkretnie szukać, są pogrubione. Daje do możliwość swoistego odłożenia literek na bok, poszukania elementu na obrazku, które może zaczynać się na tą literę – i ostatecznie rozszyfrowanie napisu za pomocą znalezionego już obiektu.
Przykład: Poszukaj na obrazku wielkiego klocka.

Oczywiście nie ma konieczności kupowania gotowych karteczek (tym bardziej, że w Polsce pewnie ich nie znajdziemy) – jest to tak mało skomplikowany produkt, że z powodzeniem za pomocą długopisu zrobimy to samodzielnie.
Możliwości jest nieskończenie wiele – i można zrobić z tego regularną zabawę. Należy pamiętać o kilu zasadach.

  • Poziom tekstu dostosowujemy do poziomu umiejętności dziecka. Tak by kartka była wyzwaniem, nie może być za proste, ani za trudne.
  • Oferujemy dziecku niezbędną pomoc. Jeśli dziecko nie zna ani jednej literki, nasz napis będzie równorzędny z hieroglifami. Jeśli dziecko zna już kilka, a ma problem z nowymi – niech czuje się swobodnie przy proszeniu o pomoc. Nie chodzi o to by dziecko odkryło literki, chodzi o to by samodzielnie i szybko składało wyrazy.
  • Zmieniajmy niespodzianki kryjące się za kartką – tak by rozwikłanie napisu zawsze było niezbędne.
  • Modyfikujcie zabawę według własnych potrzeb – tak by to zawsze była ZABAWA. Można dorysować obrazki. Można poprosić dziecko by narysowało to co przeczyta. Można zapytać dziecko jak chciałby zmodyfikować zabawę.

nauka czytania

3 Comments

  1. Świetny pomysł – tak niewiele naszego wysiłku, a efekty mogą byc świetne. Chyba muszę to zanotować żebym nie zapomniała z tego skorzystać jak moja córa podrośnie:)

  2. Bardzo fajny pomysł. Jak napisałaś „Potrzeba matką wynalazków”. Zastanawiam się tylko, czy działa:). Muszę wypróbować! Napisałaś również o bardzo ważnej rzeczy a mianowicie, że dziecko musi się czuć na tyle swobodnie, żeby móc prosić o pomoc! To bardzo ważne. Ja sama dużo razy widziałam, podejście rodziców w stylu „co się głupio pytasz? to przecież takie proste!”. Niekiedy my, dorośli zapominamy o tym, że dla nas to też było kiedyś trudne. Jak mówi przysłowie: „Wół zapomniał jak cielęciem był”!
    Pozdrawiam

  3. zapomniałam dodać, że widziałam takie podejście u innych rodziców. Moi byli spoko:D

Zostaw komentarz



Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress