Jak wybrać szkołę dla dziecka? Czyli kawa z Justyną z kanału „10 minut spokoju”.

Pierwszy raz od dawien dawna wybrałam się do Warszawy nie „na szybko”. Co pozwoliło mi na to, by spokojnie spędzić pół dnia z Justyną – mamą wspaniałej trójcy, twórcą kanału „10 minut spokoju„.  Justyna akurat stoi przed wyzwaniem, by wybrać dla najstarszej córy szkołę podstawową. Zaczęłyśmy o tym gadać i nagle „ej a może nagrajmy to skoro i tak o tym rozmawiamy, pewnie komuś się przyda”! Jak Justyna pwiedziała tak zrobiła. Spontanicznie, nieperfekcyjnie i niewyczerpująco powstał film, na który Cię dziś zapraszam. 

Justyna słucha, ja gadam ale czy Wy widzicie jak Romek ogląda karty? Kupiłam w prezenie Romsonowi karty kontrastowe, specjalnie dostosowane do wzroku takich maluszków 🙂 Więcej o nich napisałam tu, możesz też pobrać bezpłatnie wzory, by zrobić samemu podobne.

Ale wracając do tematu.

Justyna wybiera szkołę dla najstarszej Basi. Mieszka w Warszawie więc cierpi na klęskę urodzaju: prywatne, reżimowe, alternatywne, wysoko w rankingach, polecane, blisko etc. Chce jak najlepiej – wiadomo. Ale jak tu wybrać.

W filmie między innymi poruszamy tematy takie jak:

  • Czy wybór musi być ostateczny. Co się dzieje, jeśli zmieniamy szkołę po czasie.
  • Czy nie jest tak, że „normalna” szkoła hartuje, bo przygotowuje do prawdziwego życia.
  • Czym się kierować przy wyborze?
  • Co o szkole mówi opinia rodziców?
  • Na co zwrócić uwagę w pierwszych miesiącach uczęszczania do szkoły?
  • Czy wolno szkołę zmieniać, przerywać, zmieniać tryb nauki?
  • A jeśli wybiorę szkołę niestandardową, co odpowiadać wszystkim zainteresowanym?
  • Jak wygląda system blokowy/ metoda projektowa?
  • Czy dziecko wykorzysta za dużą wolność i brak sztywnych ram będąc w szkole alternatywnej?
  • Co w normalnej szkole jest „durne i idiotyczne” (sama się tu cytuję ;))?
  • Czym „zwykła” albo nawet betonowa szkoła jest w stanie nadrobić?
  • Który system szkolny jest idealny?
  • Od czego zależy skuteczność szkoły?
  • Jak dzieci uczą się „reguł gry w życie”?

I kilka luźnych uwag do filmu:

Oczywiście powyższy film nie jest wyczerpującą odpowiedzią na pytanie jak wybrać szkołę. Po pierwsze dlatego, że była to spontaniczna rozmowa, po drugie – odpowiadałam na pytania Justyny, która ma swoje, konkretne wątpliwości i obawy. A każdy z Wa może mieć inne. Jeśli więc stoisz przed wyborem szkoły i masz pytanie z innej beczki – napisz w komentarzu.

Poruszyłyśmy kontrowersyjny temat. Co zresztą widać w komentarzach pod filmikiem – dwa skrajne obozy, zwalczająe się wzajemnie. Dlaczego tak jest? Bo kiedy przychodzi baba (aka ja) i mówi Ci, że deyzja którą podjąłeś jest zła i krzywdzi dziecko, to włącza się psychologiczny mechanizm obronny. Oczywiście, tak nie mówię ale często tak jestem rozumiana. Oczywiście – to nie rodzice „krzywdzą” dziecko, tylko system, który został tak wymyślony. Oczywiście wielu rodziców ma mniejszy wybór niż Justyna i mają trochę związane ręce. Dlatego TYM BARDZIEJ powinniśmy się zainteresować tym jak szkoła wpływa na nasze dzieci. Bo jeśli już trzeba do zwykłej szkoły posłać, to trzeba też dowiedzieć się jak zmniejszyć ten negatywny wpływ a jak wyciągnąć ze szkoły to co najlepsze. Trzeba się dowiedzieć jak z dziekiem rozmawiać, kiedy nie będzie (słusznie) zadowolone z siedzenia cały dzień w ławce. Ignorancja jeszcze nikomu nie pomogła podjąć decyzji. A wiedza owszem.

A tak pięknie prezentuje się kanał Justyny. Zachęcam do kliknięcia w obrazek, zasubskrybowania i oglądania od czasu do czasu, a nawet regularnie. A żeby nie być gołosłowną to wyjaśnię Ci, dlaczego uważam, że warto.

  1. Matka nieperfekcyjna ale nie demotywująca.

    Zrobiła się jakiś czas temu moda na nieperfekcyjne matki w internecie. I jako sam pomysł myślałam, że to fajna sprawa. Bo przecież żadna z nas nie jest idealna, czasem chodzę tydzień w tłustych włosach, czasem dziecko zapycham kanapką bo nie zrobiłam obiadu i czasem nasz „spacer” to trasa na pocztę i z powrotem. I w związku z tym, że każda z nas tak ma, nie ma co przedstawiać w internecie wizerunku perfekcyjnej-matki-polki, które dzieci czyste i szczęśliwe są 24h/7. Więc trend na mamę nieperfekcyjną miał nas wyleczyć z kompleksów.

    Ale poszedł trochę za daleko. Moda przerodziła się w skrajność typu „jestem beznadziejną panią domu i dobrze mi z tym”, „nie wiem co to odkurzacz, jak mąż chce mieć czysto niech sam sprząta”, „wspaniała mama to taka, której uda się trzymać dzieci cały dzień w ich pokoju żeby miała święty spokój”. I nie koloryzuję, bo dosłownie takie obrazki i teksty wrzucają instamatki promujące nieperfekyjne macierzyństwo. Dlaczego mnie to wkurza? Bo macierzyństwo samo w sobie jest trudne. I nie ma co się łudzić, że ktokolwiek z nas będzie idealnym rodziem.  Ale żeby jeszcze się wzajemnie dodatkowo demotywować? Dawać sobie ciche przyzwolenie na zaprzestanie starań? Bez sensu.

    Tymczasem Justyna zrobiła coś bardzo trudnego w dzisiejszym internecie. Pokazuje nam macierzyństwo bez złudzeń: dzień bez makeupu, dzień bez obiadu, bałagan w pokoju, nie pościelone łóżko i afera o samochodzik. Każda z nas na to patrzy i myśli „o matko jak dobrze, czyli nie tylko ja tak mam”. Ale JEDNOCZEŚNIE motywuje i siebie i nas do ciągłego starania. Ogądasz, patrzysz, widzisz że nie wszystko jest idealne, ale ona wciąż próbuje i ostatecznie może być z siebie dumna. Ona Ci pokaże jak zrobić dzieciom zdrowy obiad w 10 minut. Pokaże jak w rekompensacie za cały dzień w pracy, kolejny (cały) dzień spędza z dzieciarnią na placu zabaw. Pokaże jak motywuje się do regularnego picia wody. Ale dla mnie pokazuje coś jeszcze…

     

2. Mamy mają moc – czyli z dziećmi wciąż można wszystko.

Mamy w moim otoczeniu dzielą się (z grubsza) na dwie grupy. Takie, co dają radę, mogą wszystko i na wszystko mają czas (a przynajmniej takie mamy wrażenie) oraz takie, które są obezwładnione obowiązkami i z niczym się nie wyrabiają (a przynajmnie takie mamy wrażenie). Jak można się łatwo domyślić jedne działają drugie narzekają.

Zanim miałam dziecko to uprzejme koleżanki z grona tych marudzących, zapewniały mnie sromotnie, że przy dziecku nie ma czasu na ćwiczenia, nie ma czasu na zdrowe gotowanie, że nie ma czasu na chodzenie na siłownię bo wychodzenie z domu to w ogóle święto lasu, że nie ma czasu ani siły na czytanie książek, że karmienie piersią jest uciążliwe…

Dziś wiem, że większość (nie wszystko, ale jednak większość) z moich obaw zależy w głównej mierze od postawy. Z dzieckiem da się ćwiczyć, da się czytać książki, da się podróżować, da się pracować, da się spotykać z koleżankami – wszytsko się da. Może się wszystko na raz, ale dla chcącego nic trudnego.

Co nam udowadnia właśnie Justyna, przykładowo biorąc ferajnę (SAAMAA!) i jadąc do SPA z basenem z małą Basią i Jadzią. Jadzia z nianią elektroniczną drzemie a Justyna z córą najstarszą pluska sie w basenie. Ja to widziałam i nadal nie wierzę.

3. Co to znaczy niegrzeczne dziecko?

No i w końcu styl wychowawczy. To jest sprawa najbardziej z powyższych skomplikowana, bo to jakie jest dziecko zależy od temperamentu, wieku, przedszkola, jakości jedzenia (serio) i wielu innych czynników. A Justyna wybrała taki styl wychowawczy, który pozwala na to by dzieci się pobrudziły, pobiegały, pokrzyczały i próbowały życia. Trochę wolności, trochę swobody, doświadczanie, eksperymentowanie. Efekt? Na te najlepsze dopieo poczekamy, ale już można powiedzieć, że będą to szerokie horyzonty, kreatywność, odwaga, asertywność, wiedza poparta doświadczeniem, niestandardowe myślenie, łatwość w rozwiązywaniu problemów etc. Wady? Dzieci mogą się wydawać trochę bardziej „niegrzeczne”.  I celowo napisałam to w cudzysłowiu. Bo niegrzeczność bywa słowem wyświechtanym, używanym przy dzieciach, które nie wpisują się w społeczne ramy albo oczekiwania sąsiadów.

Podsumowując polecam Wam kanał, nasz filmik i ambitne (ale nie chorobliwie) podejście do macierzyństwa!